strona do druku



OSTATNIA WIECZERZA - DZIEŁO SZTUKI

(Odkrywanie świata)

 OSTATNIA WIECZERZA - DZIEŁO SZTUKI

     Jezus to nie tylko cudotwórca, nie tylko nauczyciel. To artysta, który dzieli się z ludźmi swoimi przeżyciami. Poznajemy Go jako artystę chociażby po przypowieściach, które wymyślał, po powiedzeniach które formułował, przede wszystkim po Ostatniej Wieczerzy, którą zainscenizował.
     Do kogo można by Go porównać? Na kogo się można powołać? 
     Do Mojżesza. Polecił on narodowi wybranemu spożyć Paschę dziękczynną za uwolnienie z niewoli egipskiej. Podał szczegółowy program, według którego miała ta wieczerza przebiegać, z poleceniem, aby świętowano, odprawiano ją w każdą rocznicę tego wydarzenia.
     Do Mojżesza, który przekazał narodowi żydowskiemu Dekalog na górze Synaj, z poleceniem aby co roku świętowano rocznicę tego wydarzenia. I tak obchodzono święto Pentecoste, czyli Pięćdziesiątnicę.
     Jezus wyraził siebie w Ostatniej Wieczerzy. W niej się wypowiedział. Zainscenizował dramatyczne arcydzieło. Nie sztukę teatralną. Ale coś podobnego: Swoje autorskie wydarzenie, jakby happening, w którym uczestniczyli wszyscy obecni. Jezus, opierając się na starym wzorze Paschy żydowskiej, stworzył Wieczerzę Świętą. Z poleceniem, aby była powtarzana. Bo temu wydarzeniu będzie towarzyszyło polecenie: "To czyńcie na moją pamiątkę".

* * *

     Dobry film kryminalny powinien rozpoczynać się trzęsieniem ziemi, a potem napięcie ma wzrastać - mawiał Alfred Hitchcock. I dokładnie tak jest prowadzona Ostatnia Wieczerza. Rozpoczyna się sytuacją dramatyczną.
     Na samym początku Jezus zdjął szatę wierzchnią, przepasał się prześcieradłem - ukląkł przed pierwszym uczniem, Piotrem, żeby mu nogi umyć. Reakcja Piotra jest wręcz rozpaczliwa: "Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał!". Ustąpił dopiero po równie kategorycznej wypowiedzi Jezusa: "Jeżeli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze mną".
     Potem Wieczerza Święta biegnie dalej torami Paschy. I zdaje się, że nic nie zakłóci jej tradycyjnego scenariusza. Tymczasem Jezus niespodziewanie - jak uderzenie młotem - wypowiada zdanie: "Jeden z was Mnie wyda". - Napięcie wzrasta do maksimum. To zdanie wstrząsa wszystkimi słuchaczami. Podrywają się ze swoich miejsc. Podchodzą do Jezusa, domagając się Jego deklaracji: "Czy to ja, Mistrzu?".
     Jezus swój dramat organizuje punktami kulminacyjnymi. Za chwilę pada kolejne zaskakujące zdanie, skierowane tym razem do Judasza: "Co chcesz czynić - czyń prędzej". Zdanie zrozumiałe tylko dla Judasza, dla reszty zakryte tajemnicą. To polecenie wyłącza Judasza ze społeczności a zarazem z dalszego uczestnictwa w obrzędzie Ostatniej Wieczerzy. Bo tuż zaraz Jezus łamie Chleb i rozdaje go uczniom, wypowiada oświadczenie wprost nieprawdopodobne:
     "Bierzcie i jedzcie. To jest Ciało Moje, które za was będzie wydane".
     Skąd ten pomysł. Do czego nawiązuje. Co chce osiągnąć. Co oznacza: "za was wydane". Czy nie to, że Jezus za głoszenie prawdy o miłości Boga do wszystkich ludzi poniesie śmierć. Dlaczego "Ciało moje". Przecież Jezus został wydany jako osoba, a nie jako ciało.
     Dlaczego Jezus wybrał chleb jako symbol siebie. Chyba dlatego, bo to podstawowe pożywienie, wspólne dla bogatych jak i ubogich. Dlaczego symbolem Jego osoby ma być chleb. Chyba dlatego, że spożywanie to najbardziej adekwatny obraz połączenia się, zjednoczenia się dającego z przyjmującym.
     Ale i to należy zauważyć, że symbol chleba jako Jego osoba był przez Jezusa wielokrotnie użyty. "Kto spożywa ten Chleb, żył będzie na wieki". "Chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu". "Jam jest Chlebem życia". (J 6, 31-33). "Ja jestem Chlebem żywym, Jeśli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53).
     Można sobie wyobrazić tę Świętą Wieczerzę bez rozłamywania Chleba i rozdawania go uczniom. Czy ona byłaby tak samo święta, czy wyrażałaby Jezusa? Oczywiście tak. Ale Jezus łamie Chleb i rozdziela uczniom. I traktuje ten obrzęd jako bardzo ważny w całości przebiegu tej Wieczerzy.

* * *

     I jeszcze na sam koniec Wieczerzy, gdy zdawało się, że wszystko, co miało się stać, już się stało, Jezus podaje kielich z Winem: "To jest Krew Moja".
     Dlaczego wino? Bo kolor czerwony - jak krew? Symbol śmierci męczeńskiej.
     Należy i tu przypomnieć, że Jezus o piciu krwi Jego już mówił. Choćby w cytowanym tekście, gdzie mówił o spożywaniu Jego ciała. Również znacznie wcześniej mówi do Jana i Jakuba: "Kielich mój wprawdzie pić będziecie". W Ogrodzie Oliwnym swoją mękę i krzyż określa słowem "kielich".
     Te dwa gesty - Chleb połamany i podane Wino - stanowią jak gdyby ukoronowanie tego wydarzenia, jakim była Wieczerza - urastają do symboli tego wieczornego wydarzenia.
     I ostatnie już chyba zaskakujące polecenie: "To czyńcie na moją pamiątkę".
     Akcent wyraźnie przyszłościowy. Tylko co to znaczy: jako rocznicę - jak Paschę, co roku? W jakiej formie należy ją powtarzać.
     Naleganie, rozkaz, polecenie. Należy powtarzać ten dramat. Na pamiątkę Jezusa. Na wieczne czasy.
     Tylko czy nie zabrzmiało nam teatralnie to polecenie? Nie, bo jest użyte słowo "to czyńcie". Nie: odprawiajcie, odgrywajcie czy przedstawiajcie, ale: czyńcie. To słowo niesie pełny czyn ludzki nie jakąś formalność, powierzchowny gest, ale pełnowartościowe ludzkie działanie, które niesie te same treści, jakie niesie pierwowzór.
     I jeszcze końcowa fraza - "na moją pamiątkę". Co to znaczy: "na moją pamiątkę"? Czy polskie słowo "pamiątka" oddaje sens słowa hebrajskiego. Czy ono wyraża coś więcej, coś innego. Wszystko wskazuje na to, że ten zwrot podtrzymuje czy też podpiera słowo "czyńcie", wskazuje, jak należy rozumieć je, jaki efekt przyniesie ten czyn powtarzania tej Wieczerzy. Będzie jej uobecnieniem, aktualizowaniem. To słowo jest najbliższe słowu "pamiątka" tego wydarzenia, jakim była Ostatnia Wieczerza.
Odpowiedzi na te i na wiele innych pytań należy szukać w postępowaniu pierwszych gmin chrześcijańskich. Ale nie tylko. Również i w naszych współczesnych przemyśleniach, analizach.

* * *

     Święta Uczta zostaje poddana przeróbce liturgicznej. Wymagają tego warunki, w jakich jest odprawiana. Domagają się tego narody, które przyjmują chrześcijaństwo. Warunki - trzeba zauważyć - Ostatnia Wieczerza jest sprawowana dla coraz większej ilości ludzi. To już nie kameralne spotkanie przy wspólnym stole. Teraz ołtarz w prezbiterium, które jest przeznaczone dla celebransa - i rzesza ludzi w nawie kościoła. 
     A po drugie, to już nie są Żydzi, to są Grecy a tuż zaraz Rzymianie. Ostatnia Wieczerza jest przerobiona na bazie pogańskiej liturgii rzymskiej i greckiej. Grecy budują Mszę świętą dynamiczną, w symbolice przepychu bizantyńskiego dworu carskiego. Rzymianie w oszczędnej i statycznej oprawie symboliki rzymskiej. W postawie stojącej, z gestem rozwartych rąk, z modlitwami oficjalnymi, w stylistyce prawniczej.
     Prosi się, żeby to arcydzieło dramatyczne powtarzać rocznicowo, raz w roku. W Wielki Czwartek. Żeby nam nie spowszedniała! W pełnej oprawie scenicznej. Z wykorzystaniem każdego elementu tego wydarzenia, które się nazywa Ostatnią Wieczerzą.
     Raz w roku. Żeby wstrząsnęła nami - do głębi. Czego nie da się powtórzyć codziennie. Bo nas braknie! Przecież nie można żyć codziennie na najgłośniejszych tonach, powtarzać ją codziennie na najwyższym diapazonie.
     Ale jednak pierwsza gmina wprowadziła codzienną Mszę świętą, codzienne Łamanie Chleba. Tak ukochała to obcowanie z Jezusem. Tę instytucję, w której Jezus daje się nam. Nie tylko w tym kawałku Chleba i w tej odrobinie Wina. Ale w tej całej instytucji, która się nazywa Eucharystia. Staje się obecny. Bo cała ta instytucja jest Jego wyrazem. On to wymyślił! Żeby być z nami. Żeby się nam dawać.
     Jako najwyższej klasy Artysta - stworzył Eucharystię.