REFLEKSJE NIEDZIELNE

strona do druku



17 czerwca 2009
ŚRODA

Uczynki pobożne

     Stajemy przed Bratem Albertem - człowiekiem, który ulitował się nad biedakami, pijakami, bezdomnymi, głodnymi, starymi, schorowanymi, narkomanami, złodziejami, bandytami, bez dachu nad głową, znajdującymi w zimie schronienie w ogrzewalniach.
     Zaczął ich wspierać z pozycji dobrodzieja. I został odrzucony przez nich. To się ubrał w sutannę z koca, zamieszkał z nimi. Jeździł po Krakowie na wózku z dzwonkiem i zbierał dla nich od handlarzy produkty żywnościowe.
     Jak dobrze, że w Krakowie jest miejsce dla królowej świętej – Jadwigi, ale równocześnie dla człowieka, który był bezdomny, jak ci, którymi się opiekował.
     Mówią, że gdy przychodził do kogoś w gościnę, to przynosił ze sobą bochenek chleba i kładł na stole. Zapytany, czemu to robi, mówił – jak legenda niesie: „Trzeba być dobrym jak chleb, który leży na stole; każdy kto chce, może podejść, ukrajać sobie kromkę i posilić się”.
     Zostawił kilka obrazów. Jeden, najbardziej charakterystyczny, pod tytułem: „Ecce Homo” – portret Jezusa cierniem ukoronowanego, z trzciną w rękach, w czerwonej chuście na ramionach.
     Każdy z nas ma swoich biedaków. Każdy z nas ma swoich podopiecznych, o których los się troszczy i zabiega. Każdy z nas ma swoich przegranych, niezaopiekowanych ludzi. Byle ich nie zaniedbać.