REFLEKSJE NIEDZIELNE

strona do druku



29 listopada 2009
1. NIEDZIELA ADWENTU

Podnieście głowy

     A my w codziennym zawirowaniu, w kłótniach, w sporach, w dopominaniach się. W przekleństwach, oszczerstwach, złościach. utarczkach, gniewach, dokuczaniach, złośliwościach, lenistwach. A my w bezsensie życia codziennego, w codziennej chciwości, zazdrości, pogardzie, w zapamiętaniu, wczepieni w siebie, wodzący się za włosy, awanturujący się o każde głupstwo, niedarujący, nieprzebaczający, nieustępliwi. A my w kręgu zamkniętym, przeklętym naszej codzienności.
     A przy tym daliśmy się wplątać w sensacje miasta, państwa, świata. Żyjemy tym. Mamy oczy pełne obrazów z telewizora. Mamy uszy pełne wiadomości z radia. Mamy dzień wypełniony informacjami o zbrodniach, korupcjach, aferach.
     Aż wreszcie może przyjść moment, kiedy opamiętasz się. Kiedy obrzydnie ci ten wrzask, kłótnie, awantury, jakie dzieją się w twoim domu, na świecie, w kraju, w mieście. Obrzydniesz sam sobie.
     Aż wreszcie może zawstydzisz się tego, że dałeś się sprowokować, dałeś się zamknąć w tej ciasnej klatce twojej codzienności. Może się zawstydzisz siebie – że żyjesz nie wiadomo po co. Tym bardziej, że dochodzi do nas śpiew aniołów nad łąką betlejemską. A my wychyleni dostrzeżemy Gwiazdę prowadzącą Mędrców. Odkryjemy miłość jako najwyższą wartość i sens naszego życia.
     I ustaną zwady, zazdrości, posądzenia, oszczerstwa. I odejdą od nas chciwość, pycha. Wzniesie się na naszym horyzoncie duchowym pieśń pokoju, Gwiazda królewska.