REFLEKSJE NIEDZIELNE

strona do druku



24 stycznia 2010
3. NIEDZIELA ZWYKŁA

Nauczał ich


     Tak przyzwyczaiło się średniowiecze, że ideał chrześcijanina to zakonnik, zakonnica, pustelnik, pustelnica. Samobiczowanie, włosiennica, surowe posty są jego świadectwem.
     I pojawił się Franciszek Salezy, człowiek kulturalny, wprost elegancki. Dobrze wykształcony, mówiący świetnie po francusku, piszący znakomite książki – jego sztandarowa pozycja to „Filotea”, bijąca rekordy popularności. Uśmiechnięty, otwarty, uczestniczący w publicznych dyskusjach z kalwinami, w czasie których nie obrzucał przeciwników exkomunikami, ale z dobrocią tłumaczył istotę Ewangelii. Poza tym mówił, że modlitwa to nie klepanie tekstów wyuczonych na pamięć albo wyczytywanych z książek, ale to przeżycie mistyczne, to złączenie z Bogiem. Tłumaczył, że niekoniecznie trzeba wstępować do klasztoru, żeby być świętym. Człowiek świecki, gdy spełnia swoje powołanie jako ojciec, matka, żona, mąż, dziecko, pracownik jest na drodze świętości.