REFLEKSJE NIEDZIELNE

strona do druku



10 października 2010
28. NIEDZIELA ZWYKŁA


Nie ustawać


     Dopalacze zostały potępione. Zwycięstwo zdrowego rozumu.
     Ale sprawa wcale nie jest załatwiona. Bo jeżeli w sklepach nie będzie im wolno sprzedawać, to będą sprzedawać poza sklepem. Namawiać, podsuwać. W sieni, na ulicy, w szkołach, przed szkołami, w internecie.
     Kto ma przeciwdziałać? Dom i szkoła.
     Rodzice powinni rozmawiać z dzieckiem. Jak najwięcej. W domu, na spacerze, na wycieczkach, na wakacjach, w czasie roku szkolnego. I bawić się klockami lego. Razem rysować, malować. I czytać mu, i opowiadać przed zaśnięciem. Przyglądać się mu, obserwować. I wsłuchiwać się w nie – co w nim dźwięczy, co je interesuje, zaciekawia. Czy to jest jego przyszłością, jego pasją życiową, jego przyszłym miejscem, gdzie będzie się sprawdzał, dokonywał wynalazki na własne potrzeby, a może nawet na potrzeby firmy, kraju, świata.
     Rozmawiać z nim. Nie zbywać go. Pomóc mu dorastać do pełni człowieczeństwa. Iść razem z nim, towarzyszyć mu, pomóc mu wybrać szkołę po linii jego zainteresowań.
     Dom przekazuje inicjatywę szkole. Na tym polega praca nauczyciela, który jest kontynuatorem pracy rodziców. I tak jak potrzeba było dziecku geniusza ojca, matki, tak potrzeba mu geniusza nauczyciela, profesora – w szkole podstawowej, średniej, nie mówiąc o wyższych studiach. A być nauczycielem to płonąć, to dzielić się swoimi odkryciami, swoim zachwytem. Prawdziwi nauczyciele to muszą być prorocy, którzy są przekonani do tego, co robią; którzy są sami zachwyceni tematyką, którą przekazują, żeby dziecko się zachwyciło, tak jak oni się zachwycają. Nie przerażać się, gdy nawet chce dom przewrócić, świat przewrócić do góry nogami, gdy chce coś ważnego w swoim życiu dokonać, coś zmienić, jak to sprawić, żeby świat był inny, lepszy, mądrzejszy, żeby wyeliminować to, co bezsensowne, przestarzałe, niesprawiedliwe.
     Wtedy twoje dziecko nie zatęskni za narkotykami. I będzie się zachwycało – matematyką, fizyką, chemią, historią, językiem polskim. Będzie się rozwijało jak kwiat na wiosnę.
     Będziemy mieli taką młodzież, takich dorosłych, którzy będą przechodzić obojętnie obok ludzi handlujących narkotykami czy dopalaczami. I to dlatego, że się nie nudzą. Ich interesują problemy z górnej półki – wynalazki z dziedziny fizyki i chemii; pochłania ich literatura, poezja, dramat – z Norwidem, Wyspiańskim na czele; przepadają za Chopinem, Mozartem, Preisnerem, Beethovenem, Pendereckim, chcą słuchać muzyki jazzowej; uwielbiają malarstwo polskie i niepolskie ale dobre, z Malczewskim, Wyczółkowskim, Rembrandtem, Monetem; zdają się nie widzieć świata poza matematyką; wgłębiają się w problemy filozoficzne i czytają Sartre’a, Camusa, Levinasa, Tischnera. A szkoły są im potrzebne na to, żeby rozbudzać i ukierunkowywać, pomagać w wędrówce po bogactwie świata. I żeby inspirowały ich do dokonywania nowych odkryć.