REFLEKSJE NIEDZIELNE

strona do druku



2. listopada 2008
DZIEŃ ZADUSZNY

„Zmartwychwstał”

     Niedawno byłem u jego grobu. Trzeba przechodzić, bo nadciągają inni. Ale można się schować za sznurem i tak tam przestać, jak długo się tylko zechce. Tak też zrobiłem - zatrzymałem się w niszy; już tam stało kilka osób. Przystanąłem obok kobiety; po chwili zorientowałem się, że ona płacze. Ludzie wciąż szli, zatrzymywali się na moment, żegnali się, przyklękali, całowali posadzkę, kładli na niej różaniec. A byli tacy, którzy przechodzili z czapką na głowie, obojętnie, nie rzuciwszy nawet spojrzenia w stronę grobu. Ona wciąż płakała. Nie chciałem pytać, dlaczego płacze. Nie wiem, czyby potrafiła mi odpowiedzieć.
     Tak mi przyszło do głowy, że może płacze, zdając sobie z tego sprawę, jak zadeptane są jego ślady. W Kościele, w świecie.
     Pojechałem do Rzymu na kongres pod tytułem: „Jan Paweł II a Sobór Watykański II”. Trwał trzy dni. Były wygłaszane obszerne referaty. Mówili teologowie, kardynałowie, wysoko postawione osoby w Watykanie. Usiłowali przybliżyć postać Jana Pawła II. Jego teologię, filozofię. Ale to czasem miało skutek przeciwny – zadeptywania jego śladów.
     Nie chodzę do kina, gdzie wyświetlane są fabularne filmy o naszym Papieżu. Jak również nie oglądam w telewizji takich filmów. Bo boję się, że mi zadeptają one zupełnie moją pamięć o nim. Nie chcę, żeby na słowo „Jan Paweł II” pojawiała się we mnie postać aktora udającego Jana Pawła II.
     A przecież my – z niego. Ile prawdy o nim, tyle jego autentycznego w nas. Dlatego słuchajmy nagrań jego przemówień. Oglądajmy filmy dokumentalne. Czytajmy to, co napisał. Bierzmy w siebie jego osobowość jako skarb drogocenny.
____________________________________________________________